Od
jakiegoś czasu mam po prostu bzika na punkcie różnych akcesoriów
do kąpieli. Kąpiąc się nie zapominam o świeczkach, dużej ilości
piany i jakimś serialu na tablecie. Chcę żeby czas spędzony w
wanie mnie zrelaksował. Ostatnio naszła mnie ochota na kule do
kąpieli. Z racji tego, że mieszkam w małym miasteczku i sklepy z
takimi były już pozamykane, musiałam poradzić sobie sama. Szybko
poszukałam w internecie i znalazłam. Idealny przepis na kule do
kąpieli okazał się łatwiejszy niż sądziłam. :)
Mieszamy
ze sobą kwasek cytrynowy, sodę oczyszczoną i dodajemy oliwę do
momentu aż powstanie masa o konsystencji nawilżonego piachu.
Następnie dodajemy wybrany aromat. Ja podzieliłam sobie tą masę
na dwie części, żeby uzyskać dwa zapachy. Do jednej części
wsypałam pół opakowania cukru waniliowego a do drugiej pół
buteleczki migdałowego aromatu do ciasta. Z tego względu, że nie
posiadam kul w których mogłabym to robić ubiłam moją masę w
foremkach na ciastka. Na szczęście to mi tylko ułatwiło bo potem
lepiej wyciągało się gotowe „nie kule” kostki. :) Kiedy już
uformujemy masę jak tam sobie zażyczymy, odkładamy ją do
wyschnięcia na kilka godzin. :)
Powiem
szczerze że na początku obawiałam się spróbować tego wytworu bo
myślałam, że coś wyskoczy mi na ciele. Jednak okazało się że
nie ma się czego bać. Są naprawdę świetne i zmiękczają wodę.
Spróbujcie sami je zrobić. Nic trudnego! :)
*Zdjęcia nie są najlepszej jakości dlatego, że były robione w nocy :)











